...

Orędowniczka dusz trudnych

[…] Wierzę, że posyła mię Bóg do pewnych ludzi, abym ucząc się od nich i poszerzając ich duchowością serce, wzajem była im pomocą i siłą w trudach życiowych.

[…] Miłować kogoś w Bogu, to znaczy oddać mu się sercem na zawsze i właśnie tam, szczególnie tam, u tronu Bożego wołać o zmiłowanie, o zbawienie wieczne, o błogosławieństwo życia. Tak rozumiem zapewnienie św. Tereski w jej deszczu róż. 

[…] Ja pragnę po śmierci jednego: orędownictwa za dusze trudne, za te, które są teraz moją codzienna troską pośród bliskich i dalszych lub całkiem obcych. Po wojnie takich dusz, dusz psychopatycznych, patologicznych, wreszcie nerwowych i nieukojnych będzie jeszcze więcej! Im chciałabym służyć przed tronem Najwyższego. Może takie pragnienie znajdzie łaskę przed Panem, nie tylko Bogiem i Mistrzem moim, ale i Przyjacielem najserdeczniejszym i najwierniejszym.

Witraż bł. Natalii projektu Marcina Czeskiego w kościele pw. św. Wojciecha w Poznaniu.

[…] Wierzę, że posyła mię Bóg do pewnych ludzi, abym ucząc się od nich i poszerzając ich duchowością serce, wzajem była im pomocą i siłą w trudach życiowych.

[…] Miłować kogoś w Bogu, to znaczy oddać mu się sercem na zawsze i właśnie tam, szczególnie tam, u tronu Bożego wołać o zmiłowanie, o zbawienie wieczne, o błogosławieństwo życia. Tak rozumiem zapewnienie św. Tereski w jej deszczu róż. 

[…] Ja pragnę po śmierci jednego: orędownictwa za dusze trudne, za te, które są teraz moją codzienna troską pośród bliskich i dalszych lub całkiem obcych. Po wojnie takich dusz, dusz psychopatycznych, patologicznych, wreszcie nerwowych i nieukojnych będzie jeszcze więcej! Im chciałabym służyć przed tronem Najwyższego. Może takie pragnienie znajdzie łaskę przed Panem, nie tylko Bogiem i Mistrzem moim, ale i Przyjacielem najserdeczniejszym i najwierniejszym.

18 sierpnia 1943, przed wyjazdem na misję w Hanowerze.

[…] Przyszłe dni mojego życia ofiarowuję na intencję dusz trudnych.

[…] fizjonomia mojego wnętrza jest taka, że nie tylko sama chcę być świętą, ale pragnę świętości dla tysięcy, tysięcy dusz: dla moich najbliższych, wraz z umiłowanym człowiekiem, którego opuściłam, dla przyjaciół, znajomych, życzliwych, miłych, oddanych mi, więcej, dla nierozumiejących mnie, zwalczających mnie, dla przeciwników i wrogów i moich osobistych, i w całym pojęciu tego słowa. Pragnę nieprawdopodobnych prawdopodobieństw! I nie będzie tego, zaiste nie będzie, bym do nieba miała wchodzić sama. Chcę tam wwieść cały zastęp dusz czyśćcowych, a potem, po mojej śmierci falangi tych, co po mnie umierać będą. Mam tego rodzaju temperament życiowy, że powiadam sobie zawsze: wszystko, albo nic! Jestem gwałtownikiem zdobywającym niebo dla siebie i drugich. Nie spocznę nigdy. Bo przecież duch nie zna zmęczenia. A współpracować z Bogiem przez całą wieczność dla Jego chwały, to dopiero rozkosz nad rozkosze.

Z zapisków pamiętnikarskich bł. Natalii, Być poetką życia.

Seraphinite AcceleratorBannerText_Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.